Zacznijmy
od ojejku z Alterry - pomarańcza i brzoza. Zakupiłam go dość dawno temu , kiedy to na
jednym z blogów przeczytałam o jego
rewelacyjnym wpływie na włosy. Niestety
w moim przypadku nie było samych „ochów i achów”. Ładnie
włosy wygładzał, i dobrze się zmywał. Ponadto miał rewelacyjny zapach, który
niestety nie chciał pozostawać na mojej głowie na dłużej. Szklana buteleczka ,w
której był zamknięty oraz brak dozownika w żaden sposób nie utrudniały mi jego
użytkowania.
Podsumowując, jest to całkiem niezły
produkt, który poprawił nieco kondycję moich włosów, ale spodziewałam się po nim
więcej. Bardzo możliwe, że jeśli nie znajdę czegoś lepszego to jeszcze kiedyś
do niego wrócę, gdyż jego „brat”, radzi sobie z moimi włosami zdecydowanie
gorzej.
Kolejny
produkt to mój absolutny ulubieniec! Mowa oczywiście o żelu pod prysznic Balea
Young Dusche Mademoiselle Chic. Kosmetyk
ten rewelacyjnie pachnie czekoladą i pomarańczami. Połączenie to jest tak
perfekcyjnie wyważone, że niestety nie udało mi się jeszcze znaleźć jego
godnego zastępcy, a na ponowny zakup w drogerii DM nie mam co liczyć, gdyż wchodził on w skład edycji
limitowanej. Konsystencja tego żelu była idealna, a właściwości myjące świetne.
Pięknie się pienił i nie wysuszał skóry.
Był bardzo wydajny mimo, że biorąc prysznic wcale go nie oszczędzałam.
Bardzo żałuję, że nie będę miała możliwości już go używać, gdyż był to mój
niekwestionowany ulubieniec zimy.
Kosztował ok 1 euro w niemieckim DM-ie.
Kosztował ok 1 euro w niemieckim DM-ie.
Ostatni pełnowymiarowy produkt to płyn micelarny do
demakijażu twarzy i oczu z witaminą C, ekstraktem z miodu i D-pantenolem z
Lirene . Nie wiem co mnie podkusiło, że go kupiłam( chyba różowy kolor na
opakowaniu;p i oczywiście brak jakiegokolwiek produktu do demakijażu). Płyn ten
mimo mojej bardzo nieprzychylnej opinii miał kila plusów, więc może od nich
zacznę. Po pierwsze pięknie pachniał. Nie umiem opisywać zapachów, powiem nawet
więcej – jestem w tym beznadziejna. Jego zapach mogę jedynie porównać do płynu micelarnego z Biedronki,
który ostatnimi czasy podbija blogoswerę. Drugim plusem jest niewątpliwie fakt,
iż nie podrażnia i nie szczypie w oczy. Przez cały czas jego użytkowania nie
zdarzyło mi się, aby kiedykolwiek spowodował pieczenie czy swędzenie. Produkt okazał się jednak być niesamowicie
mało wydajny. Mimo 200 ml pojemności zużyłam go w zastraszająco szybkim tempie pomimo, iż używałam go tylko do demakijażu
oczu. Co więcej, płyn w ogóle nie radził sobie z makijażem. Nie mówię tutaj o
mocnych kreskach wykonanych lajnerem, czy wodoodpornym tuszu, a jedynie o zwykłych cieniach i maskarze.
Niejednokrotnie potrzebowałam kilku wacików aby oczyścić oczy z makijażu.
Niestety nie polecam. Za cenę ok 11zł można znaleźć zdecydowanie lepsze produkty.
Niestety nie polecam. Za cenę ok 11zł można znaleźć zdecydowanie lepsze produkty.
Przedostatnim
produktem została maska oczyszczająca z glinką szarą do skóry mieszanej,
tłustej i trądzikowej marki Ziaja. Nie jestem
posiadaczką cery ani tłustej, ani tym
bardziej trądzikowej. Tak naprawdę, nie wiem co mnie podkusiło żeby kupić tę
maskę( może fakt, iż czasem w strefie T robią mi się zaskórniki, a na masce był
przecież napis – „oczyszczająca”). Maska zrobiła mi o wiele więcej złego niż
dobrego na twarzy. Po jej użyciu skóra była czerwona , piekąca i bardzo podrażniona
przez kilka kolejnych dni. No cóż – sama sobie to zafundowałam:(
Na koniec ostała się próbka serum do twarzy z Yves Rocher .
Naprawdę nie wiem co firma chce osiągnąć dodając do zakupów kilka różnych
próbek o pojemności 1ml. Po takiej
ilości produktu naprawdę nie można wyrobić sobie o nim zdania. Co więcej, taka
ilość nie nadaje się nawet do zabrania w podróż, gdyż wystarcza na max. 3
użycia.
P.S. Po
przeczytaniu posta Niecierpka, bardzo
zazdrościłam jej kompletu miniaturek z Vichy. Należę do osób, które nie znoszą pytać o możliwość dostania darmowych próbek, więc prawie w ogóle nie korzystam z tej możliwości.
Dzisiaj jednak musiałam pofatygować się
do apteki po krople do oczu gdyż zaczęły
delikatnie ropieć. Traf chciał, że w tej aptece wisiał plakat z akcją
organizowaną przez Vichy. Akurat obsługiwała mnie bardzo miła Pani farmaceutka
więc postanowiłam się przemóc i ……. mam małe, urocze, różowe pudełeczko z próbkami;)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz