Koniec roku upłynął mi pod znakiem zakupów. W
sylwestra wybrałam się na małą wycieczkę po sklepach mając nadzieje, że uda mi
się wyhaczyć coś fajnego na wyprzedażach, a przy tym uniknę dzikich tłumów,
kolejek do przymierzalni i porozrzucanych ubrań.
Plan zrealizowałam połowicznie ;p Udało mi się kupić kilka rzeczy, które były na mojej liście i kilka (kosmetycznych), których nie miałam zamiaru kupować. Te nieplanowane zakupy znajdują się poniżej.
Numer 1 to maska Biovax intensywnie regenerująca
maseczka do włosów blond. Nigdy wcześniej nie miałam masek tej firmy. Ostatnio
skusiłam się na małą saszetkę z wersją z proteinami mlecznymi i byłam bardzo
zadowolona z rezultatów. Tym razem skusiłam się na ogromna pojemność( ze
względu na moim zdaniem dość przystępną cenę) wersji do włosów blond. Póki co
wiem, że ładnie pachnie. Mam nadzieje że będzie też dobrze działać.
Za 500ml zapłaciłam niecałe 22zł
Numer 2 to
maseczka oczyszczająca z Ziaji. Ostatnimi czasy na mojej twarzy zaczęły się
pojawiać bardzo nieestetyczne wągry na brodzie, więc postanowiłam się z nimi
uporać. Nie wzięłam jednak poprawki na
to, iż moja skóra jest dość wrażliwa. Po
10 minutach z szarą mazią na twarzy, cera
z strefie T była genialna, natomiast policzki piekły nieziemsko.
Zapłaciłam za nią ok 1,4zł
Pozostała część to zakupy poczynione na stanowisku
Golden Rose.
Numer 3 to
kredka Emily z Golden Rose. Piękny
fioletowo bordowy kolor, super trwałość, i niska cena. Żałuję ogromnie, że liczba dostępnych kolorów była tak mała, bo z
chęcią nabyłabym inny. Jej numer to 108
i zapłaciłam za nią całe 4,20.
Numery 4 i 5 to lakiery. Jeden z nich to piękny bordowy kolor z serii Rich Color natomiast drugi to 101 z Jolly Jewels (niestety z tego zakupu nie jestem zadowolona)
Numer 6 to cień do powiek o którym opowiadała całkiem
niedawno Callmeblondiee tutaj Klik. Udało mi się go cudem zdobyć (Pani ze stoiska
miała go odłożonego dla innej osoby, jednak chyba rzekł ją mój urok osobisty i
postanowiła sprzedać go właśnie mnie;d) Golden Rose silky touch pearl eyeshadow
w odcieniu 126 to przepiękny cień. Nie sądziłam, że tak cudownie będzie
prezentował się na mojej powiece. Użyłam go dwa razy i już wiem, że przez
najbliższe tygodnie będzie nieustannie gościł na moich powiekach. Za to cudo
zapłaciłam zaledwie 8.60.
Ostatnia rzecz to lusterko. Przemiła Pani dorzuciła
mi je jako gratis. Niby nic a jednak cieszy.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz