wtorek, 1 stycznia 2013

Wyprzedaże i zakupy


Koniec roku upłynął mi pod znakiem zakupów. W sylwestra wybrałam się na małą wycieczkę po sklepach mając nadzieje, że uda mi się wyhaczyć coś fajnego na wyprzedażach, a przy tym uniknę dzikich tłumów, kolejek do przymierzalni i porozrzucanych ubrań.
Plan zrealizowałam  połowicznie ;p  Udało mi się kupić kilka rzeczy, które były na mojej liście i kilka (kosmetycznych), których nie miałam zamiaru kupować. Te nieplanowane zakupy znajdują się poniżej.


Numer 1 to maska Biovax intensywnie regenerująca maseczka do włosów blond. Nigdy wcześniej nie miałam masek tej firmy. Ostatnio skusiłam się na małą saszetkę z wersją z proteinami mlecznymi i byłam bardzo zadowolona z rezultatów. Tym razem skusiłam się na ogromna pojemność( ze względu na moim zdaniem dość przystępną cenę) wersji do włosów blond. Póki co wiem, że ładnie pachnie. Mam nadzieje że będzie też dobrze działać. 
Za 500ml zapłaciłam niecałe 22zł 

Numer 2 to maseczka oczyszczająca z Ziaji. Ostatnimi czasy na mojej twarzy zaczęły się pojawiać bardzo nieestetyczne wągry na brodzie, więc postanowiłam się z nimi uporać.   Nie wzięłam jednak poprawki na to, iż moja skóra jest dość wrażliwa.  Po 10 minutach  z szarą mazią na twarzy, cera z strefie T była genialna, natomiast policzki piekły nieziemsko.

Zapłaciłam za nią ok 1,4zł

Pozostała część to zakupy poczynione na stanowisku Golden Rose.

Numer 3 to kredka Emily z Golden Rose.  Piękny fioletowo bordowy kolor, super trwałość, i niska cena. Żałuję ogromnie, że  liczba dostępnych kolorów była tak mała, bo z chęcią nabyłabym inny.  Jej numer to 108 i zapłaciłam za nią całe 4,20.

Numery 4 i 5 to lakiery.  Jeden z nich to  piękny bordowy kolor z serii Rich Color natomiast drugi to 101 z  Jolly Jewels (niestety z tego zakupu nie jestem zadowolona)

Numer 6 to cień do powiek o którym opowiadała całkiem niedawno Callmeblondiee tutaj Klik.  Udało mi się go cudem zdobyć (Pani ze stoiska miała go odłożonego dla innej osoby, jednak chyba rzekł ją mój urok osobisty i postanowiła sprzedać go właśnie mnie;d) Golden Rose silky touch pearl eyeshadow w odcieniu 126 to przepiękny cień. Nie sądziłam, że tak cudownie będzie prezentował się na mojej powiece. Użyłam go dwa razy i już wiem, że przez najbliższe tygodnie będzie nieustannie gościł na moich powiekach. Za to cudo zapłaciłam zaledwie 8.60.

Ostatnia rzecz to lusterko. Przemiła Pani dorzuciła mi je jako gratis. Niby nic a jednak cieszy.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz